Renderowanie Apple Car AI: DALL-E 2 tworzy samochód sportowy w stylu Jony’ego Ive’a

10

Nikt tak naprawdę nie wie, jak wygląda samochód Apple. Krążą plotki. Pojawiają się szkice. Większość z nich to tylko domysły. Inaczej podszedł do tej kwestii John Maurello. Jest projektantem przemysłowym. Wykłada w California College of the Arts. Zamiast sam rysować, główną pracę powierzył sztucznej inteligencji.

Jak DALL-E 2 stworzył hipotetyczny samochód Apple

Maurello użył DALL-E 2. Jest to model AI, który generuje realistyczne obrazy na podstawie zapytań tekstowych. Nie poprosił tylko o „samochód”. Byłoby leniwie. Dał konkretne ograniczenia. Chciał projekt samochodu sportowego. Ale estetyka musiała odpowiadać charakterystycznemu dla Apple minimalizmowi. W szczególności wysłał sztuczną inteligencję do MacBooka i Magic Mouse.

Pomyśl o tym. Samochód kształtem przypominający laptopa i myszkę. Gładkie powierzchnie. Jednoczęściowa konstrukcja. Brak szumów wizualnych.

Udoskonalił tę prośbę, prosząc DALL-E 2 o inspirację twórczością Jony’ego Ive’a.

To jest klucz. Jony Ive był byłym szefem projektowania w Apple. To on ukształtował wygląd iPhone’a. Zdefiniował wygląd i styl nowoczesnych produktów Apple. Kiedy Maurello wspomniał o nazwie Quince, poprosił o coś więcej niż tylko gładkie linie. Prosił o pewną filozofię. Forma podąża za funkcją. Usuń wszystko, co niepotrzebne.

Wynik nie jest rysunkiem. To jest wizualizacja. Cyfrowe renderowanie tego, co dzieje się, gdy DNA projektu Apple jest wprowadzane do sieci neuronowej. Sugeruje, że pojazd mniej przypomina maszynę montowaną na linii montażowej, a bardziej produkt elektroniki użytkowej powiększony do skali ludzkiej.

Czy on jeździ? Nie. To są piksele. Ale oddaje klimat. Czyste krawędzie. Żadnych tradycyjnych kratek i agresywnych wlotów powietrza. Wygląda jak coś, co można rozpakować. Nie jak coś, co byś podał.

Metoda Maurello omija zwykłe tropiki projektowania motoryzacyjnego. Żadnych zakrętów typu muscle car. Żadnych kanciastych barków SUV-a. Tylko czysta, destylowana geometria. Odpowiada na pytanie, jak mógłby wyglądać samochód Apple, gdyby Apple bardziej dbał o prostotę wnętrza niż o współczynniki aerodynamiczne.

Ten render służy jako dowód na to, jak sztuczna inteligencja może interpretować tożsamość marki. To nie tylko kopiowanie formularzy. To synteza stylu.

Iluzja MacBooka na kółkach

DALL-E 2 nie złamał żadnych zasad. Podążył za nimi. Zbyt dobrze.

Jaki jest wynik? Samochód wyglądający jak MacBook Pro, który ma koła i zapomniał, jak kierować.

Sztuczna inteligencja doskonale poradziła sobie z żądaniem „czystego stylu”. Fani Apple pragną tej minimalistycznej estetyki, a bot ją zapewnił. Linie są proste. Bułczasty. Agresywnie gładki. Jest pokryty warstwą metalicznej szarości, która krzyczy monolityczny aluminiowy korpus. Czy widzieliście tę kolorystykę? Dotknąłeś jej. Dla miłośnika motoryzacji jest to kolor nudy, natomiast dla osób pracujących w IT jest to kolor premium.

Konserwatywnie? Absolutnie.

Od sztucznej inteligencji można było spodziewać się czegoś dzikiego. Wypluwanie poduszkowca lub szklanej kapsuły w kształcie łzy. Zamiast tego mamy déjà vu. Samochód jest oczywiście futurystyczny, ale przypomina render ze szkicu koncepcyjnego z 2015 roku. Bezpiecznie. Do przyjęcia.

Dlaczego taki powściągliwy? Winę ponosi John Maurello.

Podpowiedzi, które wprowadzał do systemu, były rygorystyczne. AI nie improwizuje. On jest posłuszny. Potwierdza to utrzymujące się podejrzenia co do nowoczesnych modeli generatywnych. Ich „wyobraźnia” to po prostu porównywanie wzorów na ogromną skalę. Jeśli poprosisz o projekt w stylu Apple, otrzymasz projekt w stylu Apple. Nie ewolucja. Ale tylko iteracja.

Margines błędu wynosi tutaj zero. Obszar kreatywny? Jeszcze mniej.

Mamy więc samochód, który wygląda jak laptop. Uwodzi swoim sterylnym wizerunkiem. Futurystyczny, ale nie odważny. Tak głęboko szanuje wytyczne marki, że zapomina, że ​​ma to być pojazd.

Czy to ma znaczenie? Może. Być może celem było po prostu sprawdzenie, czy bot potrafi naśladować dany styl. Mógłby. Zrobił to. I wyglądał dokładnie tak, jak mu mówiłeś.

Nudny.

Duch Apple Car z przeszłości

Sześć lat. Plotki krążą od dawna. Historia zawsze była taka sama. Apple nie tylko tworzyło kolejny samochód elektryczny. Budowali robotykę. Brak kierownicy. Żadnych pedałów. Tylko moduł pasażerski zintegrowany ze wspólną siecią mobilności.

Brzmiało gładko. To brzmiało nieuniknione.

Jak spekulowano, technologiczny gigant chciał całkowicie odejść od modelu własności prywatnej. Po co sprzedawać samochód, skoro można sprzedać abonament na usługi transportowe? Wizją była flota pojazdów autonomicznych, które będą podróżować, zabierać i wywozić pasażerów. Wyzwanie logistyczne w pakiecie z marką elektroniki użytkowej.

Ale sprzęt nigdy się nie pojawił. Oprogramowanie się zawiesiło. Bariery regulacyjne utrudniające autonomię poziomu 4 są wyższe, niż ktokolwiek się spodziewał w Cupertino.

„Rynek zmienił się, zanim produkt mógł się dostosować.”

Taka jest brutalna rzeczywistość. Pierwotna koncepcja opierała się na technologiach, które nie istniały w formie gotowej dla masowego odbiorcy. Technologie autonomicznego prowadzenia obiecane do 2020 r. nadal nie pozwalają na mapowanie złożonych środowisk miejskich bez interwencji człowieka.

Apple zmieniło kurs. Według doniesień projekt został ograniczony, a następnie skutecznie odłożony na półkę. Uwaga skupiła się na Apple Car jako oddzielnym pojeździe. Zamiast tego wydaje się, że firma zwiększa wysiłki w zakresie integracji oprogramowania i sztucznej inteligencji.

Marzenie o iPhonie na kółkach bez kierownicy i pedałów pozostaje takie samo. Sen.

W tej chwili jedyną rzeczą, którą Apple dostarcza, jest kod. Zespół sprzętowy? Prawdopodobnie szukają innych problemów do rozwiązania. Przyszłość transportu autonomicznego wciąż czeka, aż ktoś inny ją zbuduje. 🚗💨