Graffiti i Merino: Rolls-Royce pozwolił artyście tworzyć w Cullinan

7

Patrzysz na zepsuty wagon metra. I wtedy przychodzi ci do głowy myśl: tutaj powinien być dywan. Brzmi dziwnie. Ale właśnie tę atmosferę Rolls-Royce postanowił odtworzyć. Brytyjska marka nawiązała współpracę z francuskim mistrzem graffiti Cyrilem Congo. A teraz, wraz z wprowadzeniem pięciu modeli Black Badge Cullinan, mamy sytuację na głowie.

Tradycjonaliści prawdopodobnie w tym momencie wyplują Earl Grey.

Wewnętrzny chaos

Wejdź do środka. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że ten SUV za pół miliona dolarów stał przez sześć miesięcy pod betonowym mostem. A potem tam zapomnieli. Estetyka farby w sprayu szturmem zdobywa każdą powierzchnię. Tablica przyrządów. Konsola środkowa. Nawet stoły piknikowe wbudowane w tylne drzwi. Artysta nie oszczędził ani przegrody z tyłu, ani rozgwieżdżonego nieba na dachu, choć światłowody wyglądają całkiem stosownie.

„Każdy kawałek drewna został ręcznie pomalowany przez samego Kongo.”

To nie tylko graffiti naklejone na ścianę. To jest fornir. Każdy salon podzielony jest na cztery strefy kolorystyczne. Jasne skórzane akcenty kontrastują z ciemniejszymi odcieniami. Następnie Rolls-Royce pokrył całą grafikę dziesięcioma warstwami lakieru ochronnego. Nawet gwiazdy światłowodowe zostały przeorganizowane. Aby dopasować się do jego kompozycji. To maniakalna dokładność.

Artysta stojący za tym szumem

Kongo nie jest jakimś facetem znalezionym przez przypadkowy hashtag na Instagramie. Jest poważnym autorem. Znacząca postać w świecie sztuki współczesnej. Jego prace dotyczą już zegarków Patek Philippe i prywatnych odrzutowców. Pomysł nie przyszedł jednak od marketera w próżni. O to prosili młodzi kolekcjonerzy. Chcieli odważnej sztuki w studiach Private Office Rolls-Royce’a w Nowym Jorku, Seulu i Goodwood. Zapotrzebowanie było realne.

Marki luksusowe zazwyczaj lubią mówić o „nowych pieniądzach”. Ale te próby często wydają się nienaturalne. Podróbka. Jak tata próbujący zrozumieć slang. I tutaj wszystko się ułożyło. Black Badge Cullinan jest już jego „mrocznym bliźniakiem”. Zbuntowany krewny o mocy 592 KM. z jego V12. Rolls-Royce bawił się już kulturą tuningu w Los Angeles. Zatem połączenie tej filozofii z prawdziwą logiką graffiti… jest całkiem logiczne.

Ograniczenie na zewnątrz

Na zewnątrz wszystko wygląda spokojniej. Prawie. Wszystkie pięć samochodów jest wykończonych w kolorze Dark Blue Crystal Over Black. Gradalne paski płynnie zanikają po bokach. Ale główna różnica? Zaciski hamulcowe. Wielokolorowe w każdym rogu. Dokładnie komponują się z akcentami wnętrza.

Dlaczego? Dlaczego nie pomalować także ciała?

Może następnym razem. W dzisiejszych czasach utrzymanie względnej czystości nadwozia zapobiega sytuacji, w której samochód staje się kompletną karykaturą. Łatwo byłoby to zapisać jako nic. Bogaci ludzie starają się wyglądać fajnie. Próbują kupić „niedostępność”, jakby była sprzedawana w pakiecie. Ale w tym projekcie jest szczerość. Rolls nie tylko zmienił tkaninę siedzeń i ogłosił limitowaną edycję. Dali artyście narzędzia i powiedzieli: Tworzę.

Wynik jest dziwny. Drogi. Zupełnie nieoczekiwane dla marki znanej ze stagnacji konserwatyzmu.

Niech w przyszłym roku pomaluje ciało. Zobaczmy, co się stanie.