Ferrari Luce: problem z reputacją czy błąd strategii?

2

Ferrari właśnie zepsuło internet. A może sama nadwyrężyła swoją reputację. W tym tygodniu zadebiutował Luce, pierwszy pięciomiejscowy samochód elektryczny marki. I wszyscy jej nienawidzili.

Skargi nie pochodziły tylko od autoblogerów.

Luca di Montezemolo, były szef Ferrari, który dosłownie wyprowadził firmę z popiołów, upublicznił swoją opinię. W rozmowie z włoskimi mediami stwierdził, że jego szczera recenzja może zaszkodzić marce.

Ryzykujemy zniszczeniem mitu.

Di Montezemolo kierował firmą od 1991 do 2014 roku. Przed nim Ferrari traciło pieniądze. Pod jego kierownictwem marka zaczęła je drukować. A teraz? Patrzy na ten elektryczny samochód i kręci głową.

„Jeśli naprawdę mi przykro” – powiedział – „mam nadzieję, że zdejmą z tego Prancing Horse”.

Dodał, że Chiny na pewno nie będą kopiować tego samochodu. To nie jest komplement. To jest ostrzeżenie.

Historia sugeruje, że di Montezemolo może mieć rację, zalecając ukrycie emblematu. Enzo Ferrari nie umieszczał wtedy odznaki Prancing Horse na Dino. Uważał, że tańszy samochód sportowy z sześciocylindrowym silnikiem nie jest godny głównej nazwy. Był to podział na klasy.

Ferrari wydaje się teraz uważać, że Luce zasługuje na tę nazwę. Włoski minister transportu Matteo Salvini nie zgadza się z tym.

Salvini za pośrednictwem sieci społecznościowej X wyraził swoją ostrą krytykę. Podał cenę. 550 000 euro.

„Samochód elektryczny” – napisał Salvini. „Niezwykle drogie”.

Zapytał, jak wygląda innowacja, która w ogóle nie przypomina samochodu z logo Prancing Horse. Zastanawiał się, co powie Enzo.

Enzo nie żyje. Ale jego nagroda jest nawiedzona przez ten start.

Carlo Calenda nie uspokoił się. Kalenda, parlamentarzysta opozycji, pracował dla firmy w latach 1998–2003. Nazwał Luce „obrazą estetyczną i technologiczną”.

Następnie przeszedł do ataków osobistych.

Krytykował Johna Elkana, głowę dynastii Agnelli. Elkan jest prezesem zarządów Ferrari i Stellantis. Kalenda wymieniła wszystkie aktywa, które Elkan rzekomo rozwiązał lub sprzedał: Marelli, Iveco, Alfa Romeo. Nawet klub piłkarski Juventus.

„A teraz ryzykuje w Ferrari” – napisała Calenda.

Rynek zareagował natychmiast. Po premierze akcje Ferrari spadły o 8%. Otworzyły się po cenie 309,20 € i spadły do ​​284,05 €. Ludzie nie lubią wyglądać głupio.

Projekt opracowało studio LoveFrom. Jaiony Ive. Marka Newsona. Były szef projektantów Apple miesza farbę dla marki samochodów, która nie produkuje konwencjonalnych samochodów. To odważne. Czy to dobrze?

„Sam o tym mówi” – ​​powiedział Salvini.

Specyfikacje Luce są technicznie całkiem dobre. Siedem silników? Nie. Cztery silniki. 772 kilowatów. Moment obrotowy 990 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy.

To jest samochód elektryczny. Oczywiście, że jest szybki.

Za architekturą 800V kryje się akumulator o pojemności… 18 kWh? Czekaj, to nie wystarczy na sedana. O tak, pakiet 122 kWh. Rezerwa mocy w cyklu WLTP wynosi 530 kilometrów. Szybkie ładowanie o mocy 350 kW.

Ale tutaj specyfikacje mają mniejsze znaczenie niż emocje.

Z prawie 200 komentarzy w jednym artykule około 20 było pozytywnych na temat wyglądu. Dwadzieścia. To nie jest fala entuzjazmu.

Memeifikacja rozpoczęła się natychmiast. Luce stała się memem internetowym i prawdopodobnie tak pozostanie.

Samochód ostatecznie trafi do Australii. Ceny i daty rozpoczęcia sprzedaży nie są jeszcze znane.

Czekamy. Oglądamy. Zastanawiamy się, czy logo rzeczywiście nadal chroni mit.

Di Montezemolo boi się zniszczenia. Być może był po prostu zmęczony. Być może skończyła się era purystów zajmujących się silnikami spalinowymi i nikt nie pytał, jak się czuliśmy.

Ale patrząc na tę osłonę chłodnicy… nie widać tu prędkości. Ona krzyczy przeprosiny.

Komu właściwie chcemy zaimponować tym samochodem?