1951 Vincent HRD Series B Rapide: Motocykl zbudowany bez ramy

10

Rapide Vincent HRD Series B z 1951 r. nie wygląda dobrze. Nie w sensie zepsucia, ale w sensie strukturalnego absurdu.

Patrzysz na to i spodziewasz się zobaczyć rurowy stalowy dźwigar. Szkielet Coś w rodzaju szkieletu łączącego silnik i koła. Ale go tam nie ma.

Elementy są skręcone bezpośrednio ze sobą. Wygląda jak stos części połączonych ze sobą samą siłą woli i śrubami o dużej wytrzymałości.

Ten projekt nie był dziełem przypadku. Był to wynik obsesji jednego człowieka na punkcie wydajności i szybkości.

Philip Vincent zaczął wykupywać firmy motocyklowe w 1928 roku. W tym samym roku kupił HRD. Dodałem moje imię. Zaczął produkować samochody, które wyprzedzały swoją epokę. I drodzy.

Bardzo drogie.

Wysokie koszty ostatecznie doprowadziły do ​​upadku firmy w 1955 roku. Jednak jeszcze przed końcem swojego istnienia Vincent wyprodukował jedne z najbardziej innowacyjnych motocykli XX wieku.

Wczesne motocykle Vincent używały firmy J.A.P. silniki. Standardowa praktyka w tamtych czasach. Ale Vincent dodał tylne zawieszenie, gdy inni nadal używali sztywnych ram.

Potem przyszła innowacja.

W 1935 roku Vincent stworzył własny jednocylindrowy silnik górnozaworowy o pojemności 500 cm3. Pracował. Połączyli więc dwa z tych jednocylindrowych silników we wspólną skrzynię korbową.

W rezultacie powstał silnik V-twin o pojemności 1000 cm3 serii A. zobacz

Zyskał przydomek „koszmar hydraulika”.

Dlaczego? Ze względu na zewnętrzne przewody olejowe. Całą zewnętrzną część motocykla pokrywała przypominająca spaghetti sieć rur. To był bałagan. To było trudne. To było genialne.

Produkcja została przerwana przez II wojnę światową. Kiedy wznowiono rozmowę, Vincent przemyślał wszystko jeszcze raz.

Na scenę wchodzi seria B Rapide.

Model z 1951 roku, który tu widzicie, to nie tylko aktualizacja. To rewolucja strukturalna.

Nowy silnik był dwucylindrową jednostką w kształcie litery V o kącie pochylenia nadwozia wynoszącym 50 stopni. Nie umieszczono go jednak w ramce. On był ramą.

Zniknęły przednie i tylne rury dolne z wcześniejszych modeli. Silnik stał się elementem nośnym podwozia.

Dlatego motocykl wygląda tak dziwnie.

Nie ma tu osobnego drzewca. Patrzysz na serię komponentów przykręconych do centralnej jednostki napędowej.

1951 Vincent HRD Series B Rapide rzuca wyzwanie tradycyjnej architekturze motocykli.

Ten projekt miał zalety wykraczające poza samą oszczędność masy. Dzięki temu rower był niesamowicie sztywny. A to zmieniło jego obsługę.

Ale na tym innowacja się nie skończyła.

W przednim zawieszeniu zastosowano widelce Girdraulic.

Jeśli nie znasz tego terminu, nie martw się. To nieporęczne imię jest zasłużone.

Łączył widelec wahadłowy z hydraulicznym amortyzatorem. To było wyjątkowe dla Vincenta. Żaden inny producent tego nie zrobił.

Równie niezwykłe było tylne zawieszenie.

Trójkątne wahadło ściskało dwa amortyzatory olejowo-sprężynowe. Znajdowały się pod siedzeniem. Nie obok niego. A mianowicie pod nim.

Ten projekt był nowatorski pod koniec lat czterdziestych XX wieku. I pracowała.

Ale głównym celem była prędkość.

Vincents były najszybszymi motocyklami produkcyjnymi swoich czasów.

Ich silniki mają pojemność 1000 cm3. cm miał większą pojemność skokową niż większość europejskich konkurentów. Ale efektywnie rozwijali moc.

W 1949 roku Vincent dodał do linii wersję performatywną.

Seria C Czarny cień.

Miał skrzynie korbowe silnika pomalowane na czarno. Dyskretna nuta dodatkowej mocy.

Był szybszy niż Rapide.

Dziś Black Shadow to jeden z najbardziej pożądanych klasycznych motocykli na świecie.

Rapide serii B to jej nieco bardziej stonowany brat.

Dzieli z nim to samo DNA. Ten sam silnik przewoźnika. To samo zaawansowane zawieszenie.

Ale nie ma czarnego koloru i dodatkowego dostosowania.

Nie czyni to go mniej znaczącym.

To sprawia, że ​​jest to studium czystości inżynierskiej.

Philip Vincent chciał budować najlepsze motocykle, jakie można było kupić za pieniądze.

Nie obchodziło go, że wyglądają dziwnie.

Nie obchodziło go, jak drogie jest ich utrzymanie.

Jazda konna była dla niego ważna.

Model z 1951 r

Dlaczego Rapide Vincent HRD Series B z 1951 r. wciąż budzi szacunek

Nie da się rozmawiać o Rapide Vincent HRD Series B z 1951 roku, nie zwracając uwagi na jego cenę premium. Był drogi. To zawsze było drogie. Nawet w latach powojennych, kiedy brakowało stali, a optymizm był kruchy, Vincent żądał najwyższych cen za swoje samochody. Ale jakość odpowiadała cenie. Projekt doprowadził do obsesji. Każda śruba, każda spoina, każda wypolerowana powierzchnia stopu krzyczała o inżynierze, który nie zgodził się na kompromis.

Większość motocykli tamtej epoki miała charakter użytkowy. Jeździli nimi do pracy. Naprawiono je kluczem i modlitwą. Vincent był inny. Było to ciągłe potwierdzenie doskonałości inżynieryjnej. Rapide serii B nie był tylko szybszą wersją poprzedniego modelu. Było to udoskonalenie koncepcji, która wyprzedzała swoją epokę już o wiele lat.

Inżynieria pokonująca niemożliwe

Sercem tej bestii był silnik V-twin o pojemności 998 cm3. Widzieć. Nie tylko „oddychał” powietrzem. Pochłonął to. Konstrukcja górnego wałka rozrządu (OHC) była najnowocześniejsza. Układ chłodzenia był złożony. Jack Epstein i Philip Vincent stworzyli coś, co przezwyciężyło ograniczenia metalurgii lat 50. XX wieku.

Celem była prędkość. Warunkiem koniecznym była jednak stabilność. Geometria ramy Rapide została dostrojona pod kątem wysokiej stabilności przy dużych prędkościach. Na prostych kontynentalnych można było utrzymać prędkość 180 mil na godzinę. Można było wchodzić w zakręty z pewnością, której większość rowerzystów nie odważyłaby się pokazać. Nie tylko był szybki. Przy dużej prędkości było to przewidywalne. To był główny sekret.

Cena perfekcji

Wysoka cena nie była chwytem marketingowym. Odzwierciedlało to koszt materiałów. Elementy aluminiowe zostały odlane, a nie wytłoczone. Obudowy silnika zostały obrobione z dużą precyzją. Farbę nałożono ręcznie. Każda jednostka była zasadniczo indywidualnym projektem. Dlatego dziś prawie niemożliwe jest znalezienie egzemplarza w oryginalnym stanie. Byli brutalnie wykorzystywani. Były zepsute. Zostały przywrócone.

Rapide serii B jest często wymieniany jako jeden z najpiękniejszych motocykli, jakie kiedykolwiek wyprodukowano. Nie chodzi tylko o zakrzywione linie. Chodzi o funkcjonalność. Każda linia na zbiorniku. Każde zagięcie skrzydła. Wszystko to miało swój cel. Uwzględniono aerodynamikę. Nawet w 1951 r.

Jazda według legendy

Położenie rąk na kierownicy Rapide serii B to doświadczenie kontrastów. Zarządzanie jest trudne. Reakcja silnika jest natychmiastowa. Żadnych opóźnień. Bez wahania. Dostarczanie mocy jest liniowe, ale agresywne. Nie tylko jeździsz Vincentem. Wchodzisz z nim w dialog. Żąda szacunku. Żąda uwagi.

Dla entuzjastów, którzy znają różnicę między gaźnikiem a układem wtrysku paliwa, Vincent reprezentuje szczyt czystości mechanicznej. Nie ma tu żadnych czujników. Żadnych kart komputerowych. Tylko powietrze, paliwo i iskra. Kontrolowane ludzkimi rękami. Rok 1951 ma szczególne znaczenie. Jest to kulminacja wczesnej filozofii projektowania Vincenta, zanim finanse firmy zaczęły się rozpadać.

Zapisywanie historii

Znalezienie dzisiaj Vincenta HRD Series B Rapide z 1951 r. to jak szukanie igły w stogu siana. Bardzo droga, ciężka i niesamowicie szybka igła. Remonty przeprowadzane są z należytą starannością. Oryginalne części są rzadkością. Koszt jest astronomiczny. Ale dla tych, którzy są właścicielami jednego z tych motocykli, cena nie ma znaczenia.