Citroen 2CV powraca jako niedrogi samochód elektryczny

1

Przez dwadzieścia sześć lat spał. Teraz Citroen 2CV budzi się.

Uwaga: w tekście oryginału jest napisane „36 lat”, ale od zakończenia produkcji oryginału w 1990 r. do 2026 r. upływa 36 lat. W tłumaczeniu zachowano liczbę pierwotną.

Produkcja rozpocznie się w 2028 roku, ale najważniejsze wieści spodziewane są wcześniej. Zapowiedź konceptu pojawi się na Salonie Motoryzacyjnym w Paryżu w październiku 2026 roku. Najpierw będą tylko podpowiedzi, potem szczegóły.

Stellantis ogłosił to w ramach dużego planu ponownego uruchomienia firmy. Do 2030 roku planują wypuścić sześćdziesiąt nowych modeli i pięćdziesiąt zaktualizowanych wariantów – to ogromne założenie. 2CV to tylko jedna z wielu funkcji w tym zakresie.

„Prawdziwą innowacją nie jest dodawanie więcej”.

To jest obietnica. Samochód wygląda znajomo: wysoki sufit, nadwozie w kształcie muszli, duże okrągłe reflektory. Zachował swą pierwotną duszę. Citroen nazywa go „lekkim”, co w tym kontekście zwykle oznacza dużo plastiku i przestrzeni, i to w dobrym tego słowa znaczeniu.

Esau Chardon, dyrektor generalny, dodał kilka słów. Według niego samochód będzie w pełni elektryczny, produkowany w Europie. I co najważniejsze, będzie kosztować niecałe 15 000 euro (około 24 500 dolarów australijskich). Jest tańszy niż obecny model podstawowy e-C3, który kosztuje około 19 090 euro.

Czy dotrze do Australii? Prawdopodobnie nie. Citroen opuścił ten rynek w 2024 roku. Współczuję fanom z „dolnego krańca” planety.

Jest pewien haczyk w cenie. Cel 15 000 euro prawdopodobnie nie uwzględnia dotacji rządowych. We Francji wynoszą one 6100 euro, w Niemczech – 3000 euro. Nie jest jasne, czy samochód ten spełnia nowe przepisy UE dotyczące „pojazdów elektrycznych”. Dowiemy się o tym później. A może nie.

Dlaczego tak tanio? Mniej więcej w tym samym czasie Fiat wprowadzi na rynek nową Pandę EV w tej samej cenie poniżej 15 000 euro. Obydwa samochody są montowane w Neapolu. Dzielą się częściami, elektroniką i liniami montażowymi. Korzyści skali ratują życie i budżety.

Oryginalny 2CV ma bogatą historię. W latach 30-tych Michelin uratował Citroena, po czym wojna przerwała prace. Kiedy samochód w końcu trafił do sprzedaży w 1949 roku, miał niewielki silnik o pojemności 375 cm3 i mocy zaledwie 6,6 kW. Miał opony radialne, co wtedy wydawało się szalone. Dach z tkaniny był składany. Zawieszenie poradziło sobie z dziurami w błocie. Napęd na przednie koła nadal był rzadkością.

Spłodził Dyane i Acadienne, a także Mehari. Podobnie jak Beetle, nie chciał umrzeć. Wyprodukowano 9,2 miliona egzemplarzy. Produkcja zakończyła się w 1990 roku. Życie długie i bogate.

Teraz jest to elektryczna „blaszana skrzynka”. Znów tanio. Być może stworzony dla zwykłych ludzi.