1067 KM, chłodzony powietrzem i docelowy – Goodwood

19

Głośno. Staromodny. Szybciej niż większość ludzi spłaca kredyt hipoteczny.

Kalifornijski warsztat Gunther Werks zrobił więcej niż tylko zmodyfikował Porsche. Wyrwali serce z 911 generacji 993, zastąpili je bestią i zapakowali to wszystko w nadwozie z włókna węglowego stylizowane na samochód wyścigowy z lat 70. XX wieku. Projekt nazwano F-26.

Wyprodukowano tylko dwadzieścia sześć z nich. Każdy z nich kosztuje około 1,2 miliona funtów. Obciążenie budżetu.

Nadwozie jest hołdem dla słynnego modelu 935 „Slantnose”. To nie jest replika, ale reinterpretacja. Wygląda, jakby właśnie wylądował na pasie startowym. Albo w nią wjechał. Linie są ostre. Zamierzony.

Porozmawiajmy jednak o hałasie. I moc.

Pod tylnym pokładem ukryty jest 4-litrowy, sześciocylindrowy silnik typu bokser. Nadal chłodzony powietrzem. Wciąż na legendarnej architekturze Mezger. Ale teraz ryczą dwie turbosprężarki. Opracowany we współpracy z zespołem wyścigowym. Rezultatem jest 1067 koni mechanicznych.

Zrób sobie przerwę.

To więcej niż Ferrari 812 Testarossa. Moment obrotowy jest również wyższy i wynosi około 750 funtów na stopę (1020 Nm). A wszystko to przekazywane jest za pośrednictwem sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów. Prawdziwa gałka zmiany biegów. Tylne koła przekazują tę moc poprzez mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu.

Waga?

Suchy.

1225 kg.

Mniej niż Lotus Emira. Tak proste, że prawa fizyki mogą po prostu się załamać.

Kto będzie prowadził ten samochód na Hillclimb w Goodwood w przyszłym tygodniu?

Scotta Speeda. Były kierowca Formuły 1. Były kierowca NASCAR. Jest znany z tego, że doprowadza sprawy do skrajności. A czasami to łamie.

„Prawdziwe osiągi supersamochodu”.

Chłopaki z Gunther Werks na to stawiają. Nie celują w drugie miejsce. Chcą ustanowić rekord klasy. W kategorii seryjnych samochodów drogowych.

Meta jest wysoka. Najszybszy w tej grupie w zeszłym roku? Koenigsegg Agera RS. Trasę o długości 1,1 mili pokonał w 47,12 sekundy.

Siedem minut? Nie. Sekund.

Czy Slantnose może zmierzyć się z nowoczesnym hipersamochodem, korzystając ze starożytnych sztuczek inżynieryjnych?

Może.

Być może nie.

Dowiemy się tego wkrótce. Chyba że Scott Speed ​​utknie w połowie drogi.