Додому Najnowsze wiadomości i artykuły Czerwcowy boom sprzedaży maskuje głębszy kryzys pojazdów elektrycznych

Czerwcowy boom sprzedaży maskuje głębszy kryzys pojazdów elektrycznych

Brytyjscy dealerzy samochodowi właśnie przeżywają najbardziej pracowity czerwiec od czasu pandemii. Sprzedaż pojazdów elektrycznych gwałtownie wzrosła. Jednak producenci nadal nie rozumieją, jak osiągnąć cele wyznaczone przez rząd.

Liczby opowiadają dwie różne historie

Liczba rejestracji samochodów wzrosła w czerwcu o 11,4%. Oznacza to, że na drogach pojawiło się 213 160 nowych samochodów. Technicznie to najlepszy miesiąc od 2019 roku. Ale warto zajrzeć głębiej.

Według SMMT (Rada Producentów i Dostawców Silników) cały ten wzrost napędzany jest wyłącznie pojazdami zelektryfikowanymi. Wybór na rynku naprawdę się poszerzył. Marki w końcu zaczynają aktualizować swoje linie produktowe. Udział hybryd typu plug-in (PHEV) wzrósł z 11,2% do 12,5% rynku. Sprzedaż takich hybryd wzrosła o prawie 25%. Ogólna sprzedaż hybryd wykazywała podobną dynamikę.

Ale prawdziwymi triumfami były samochody elektryczne. Ich udział w rynku wzrósł z 24,8% do 30%. To najwyższy wynik w bieżącym roku i niemal absolutny rekord. Wysokie ceny benzyny zrobiły swoje.

Na początku tego roku Renault określiło tę zmianę jako „przesunięcie płyt tektonicznych” we wzorcach popytu.

Już w kwietniu ceny paliw kopalnych poszybowały w górę w związku z eskalacją napięcia na Bliskim Wschodzie (sytuacja wokół Iranu). Renault odnotowało 42% wzrost liczby zapytań na swojej stronie internetowej. W ciągu jednego miesiąca pojazdy elektryczne stanowiły prawie połowę sprzedaży marki. Nie był to odosobniony przypadek; było to symptomem szerszego trendu.

Dane matematyczne zawarte w dyrektywie się nie zgadzają.

Tak więc całkowity udział pojazdów elektrycznych w roku wyniósł 25%. Świetnie? Nie bardzo. Zgodnie z dyrektywą dotyczącą pojazdów o zerowej emisji (ZEV) rząd wymaga, aby do 2026 r. osiągnąć udział na poziomie 33%.

Aby osiągnąć tę średnią do końca grudnia, producenci będą odtąd potrzebować pojazdów elektrycznych, które będą stanowić ponad 40% miesięcznej sprzedaży. Czy uważasz, że jest to prawdopodobne? Prawdopodobnie nie. Silniki spalinowe nadal stanowią trzy czwarte rynku. Luka ta nie zamyka się wystarczająco szybko.

SMMT przyznaje, że polega na elastycznych rozwiązaniach w ramach systemu dyrektyw. Ale te rezerwy zostały już wyczerpane. Popyt naturalny ulega stagnacji. Uderza to w rentowność, odstrasza inwestorów i obniża wartość końcową samochodów.

Czy cel jest realistyczny?

Mamy większy wybór. Samochody kosztujące mniej niż 40 000 funtów kwalifikują się teraz do dotacji rządowych. Tempo ich przejmowania pozostaje jednak powolne. Rząd prowadzi obecnie rozmowy z producentami samochodów na temat kolejnych kroków. Obecnym celem jest osiągnięcie 80% udziału w rynku pojazdów elektrycznych do 2030 roku.

Aby to osiągnąć, udział pojazdów elektrycznych musi wzrosnąć o 220%. I to zaledwie cztery lata później. Sto procent liderów branży twierdzi, że jest to cel nieosiągalny. Wszyscy mówią o tym samym.

Koszt samochodów spada, zwiększa się rezerwa mocy. Infrastruktura zaufania nie nadąża jednak za programem politycznym. Ktoś będzie musiał ponownie przemyśleć obliczenia, zanim nastąpi nieunikniony upadek.

Exit mobile version